Freeride w Snowbird

W Grudniu odwiedzałem Salt Lake City w Utah (USA). Zupełnie niespodziewanie okazało się, że mam trochę wolnego czasu. Jako że ze wszystkich stron widoczne były ośnieżone szczyty górskie postanowiłem go spędzić w kurorcie narciarskim. Wybór (po paru pytaniach o najlepszy resort w okolicy) padł na Snowbird. To, co tam zobaczyłem zupełnie mnie zaskoczyło. Okazało się, ze trafilem w legenarne miejsce jak ślepa kura w ziarno.

Snowbird leży około 40 km od centrum Salt Lake City. Jedzie się tam świetnie utrzymaną drogą, która przed samym resortem rozszerza i rozgałęzia się. Nie zdziwiły mnie olbrzymie powierzchnie parkingowe (2800 miejsc), nawet niepomalowane betonowe hotele przypominające nasze bloki z wielkiej płyty i rażące bardziej niż Hotel Gołębiewski w Wiśle nie spowodowały wrażenia, że jestem na innej planecie. Natomiast gdy wysiadłem z samochodu i zorientowałem się, że wokół nie ma narciarzy z nartą węższą niż 10 cm pod butem zacząłem się zastanawiać o co tu chodzi. Lekkie zastanowienie wzbudziła także czerwona tabliczka z napisem “EXPERTS ONLY” przy wejściu do mieszczącej 125 pasażerów kolejki.

Wszystko stało się jasne przy pierwszym zjeździe. Wyznaczone trasy nie były ratrakowane, w dużej mierze pokryte puchem i przypominały bardziej z trudem wyszukane dzikie spoty w europejskich górach niż szlaki narciarskie. Ubity ratrakiem śnieg można było znaleźć na nielicznych wypłaszczeniach i trawersujących łącznikach. Po przeanalizowaniu opisów na mapce okazało się, że tylko niebieskie (Easiest) i zielone (More difficult) trasy są ratrakowane. Nie wiem czy z powodu wczesnego sezonu czy z przyzwyczajenia praktycznie większość tych ratrakowanych odcinków była zamknięta - wyglądały jak drogi awaryjne. Powszechnie panuje opinia, że wiele tras w Snowbird oznaczonych jako średnie byłyby w innych resortach uznane za eksperckie lub zaawansowane. Nietrudno znaleźć w Internecie opinie sfrustrowanych czy wręcz przerażonych narciarzy zaskoczonych tym co zastali w Snowbird. Jest to spowodowane tym, że skala trudności tras nie jest bezwzględna lecz relatywna względem danego miejsca. Obszar słynie z dużej ilości opadów lekkiego puchu dzięki "efektowi jeziora". Zimne masy powietrza znad pustyni Nevada przemieszczają się nad cieplejszym jeziorem Salt Lake i powstają chmury konwekcyjne przynoszące bardzo obfite opady. Sezon trwa bardzo długo bo od połowy Listopada do końca Maja. Pogodę w Snowbird najlepiej sprawdzić na stronie resortu a prognozę tutaj.

Koncepcja Snowbird została wymyślona przez pracującego w pobliskim resorcie narciarskim Alta surfera z Santa Cruz Teda Johnsona. W 1971 wraz z Dickiem Bassem (pierwszym zdobywcą Korony Ziemi) otworzyli Snowbird. Bass jest do tej pory właścicielem Snowbird i udało mu się utrzymać charakter miejsca zgodny z pierwotną koncepcją. Rzeczywiście Snowbird, mimo że takim jest nie wygląda jak resort narciarski a bardziej jak dość mocno uczęszczana miejscówka freerideowa z kolejką.

Z drugiej strony o samotne spotkania z nietkniętą naturą trudno. Często widoczne są ślady nart a trasy przypominające offpsiteowe lajny są oznakowane. Teren jest zeksplorowany do tego stopnia, że główne trasy widoczne są na Google Mapsa najłagodniejsze na Street View.Istnieje nawet książka The Powder Hound's Guide to Snowbird opisująca ponad 230 nazwanych miejsc (runs, traverses, jumps) i wskazująca drogę do sekretnych powder holes. Niemniej jednak teren jest tak rozległy i urozmaicony, że nietrudno nakreślić liney na czystym śniegu. Topografia jest bardzo urozmaicona, wiele ciekawych miejsc jest ukrytych za wybrzuszeniami terenu. Gdy za pierwszym razem zjeżdża się w przeświadczeniu, że to przecież kurort z oznakowanymi trasami bardzo łatwo się zgubić. Jeszcze łatwiej jest niedostrzec ciekawych miejsc.

Centralnym miejscem jest szczyt Hidden Peak na który prowadzi Tram - mieszcząca 125 pasażerów kolejka. Snowbird można podzielić na trzy główne utworzone przez oddzielne zlewnie obszary: Peruvian Gulch, Gad Valley i Mineral Basin. Są to trzy drenaże wzdłóż których ciągną się najdłuższe trasy. Górne partie są pozbawione drzew, które pojawiają się mniej więcej w połowie wysokości, ale są dosyć rzadkie. Dlatego kreślenie lineów ograniczają tylko niektóre klify, ale o całkiem lightowe dropy też jest łatwo.
 
 
Peruvian Gulch jest obsługiwany przez 4 osobowe krzesełko Peruvian Express i przez kolejkę Tram.
Jest to północne i północnowschodnie zbocze, więc śnieg jest doskonały. Gdy Tram mija trzecią podporę oczom pasażerów ukazuje się szeroki stromy bowl The Cirque:
 
W Gad Valley można znaleźć trasy o wszystkich poziomach trudności, ale też najwięcej typowych obszarów off-psite. Jest tam na przykład widoczny z kolejki Gadzoom obszar Carbonate wraz z jego stromymi rynnami w Get Serious Chutes. Nazwy mówią same za siebie - tak jak Chute of Almost Certain Death widoczny na zdjęciu poniżej.
 
Mineral Basin jest gigantycznym, otwartym bowlem położonym po drugiej stronie Hidden Peak. Są tam rozległe i dość strome pola śnieżne jak Blue Bayou, ale także bardziej łagodne jak Junior’s Powder Paradise. W Mineral Basin zbierają się największe pokłady puchu.
 
Jest kilka sposobów na dostanie się do Mineral Basin. Oprócz oczywistego zjazdu z Hidden Peak po wyjściu z Tram ciekawe jest przejechanie tunelem Peruvian Tunnel prosto z krzesełek Peruvian Express.

 

Ryzyko lawinowe ze względu na pochyłość terenu i obfitość opadów jest bardzo duże. Snowbird jest podzielony na obszary, które w razie zagrożenia lawinowego lub złych warunków są zamykane. Do tych obszarów prowadzą bramki dostępowe, które należy przekraczać z zestawem ABC. Jest też automatyczny obszar treningowy do szukania piepsem wylosowanych komputerowo atrap ofiar. Wyniki też są zliczane automatycznie - całkiem ciekawa sprawa.

Poruszanie się po Snowbird polega w głównej mierze na żonglowaniu trawersami i bramami dostępowymi. Trawersów jest wiele, ale zwykle korzysta się z czterech najważniejszych, których nie sposób przegapić.

Skipass

Jest kilka opcji skipassów w Snowbird. Można kupić bilety tylko na krzesełka, na krzesełka i kolejkę Tram czy też wspólny bilet obejmujący sąsiedni, jeden z najstarszych rejonów narciarskich Alta. Skipass w Snowbird jest dosyc drogi. Należy spodziewać się cen w okolicy 80 dolarów za dzień. Aktualny cennik jest tutaj. Bilety można też kupić przez internet tutaj i wtedy jest trochę taniej. Bilet jest składaną na poł naklejką z kodem paskowym. Przed sklejeniem wkładamy w środek drucik w kształcie omegi służący za uchwyt.

Przed wejściem do kolejki i przed wyciągami stoją pracownicy z przenośnymi czytnikami kodów paskowych sprawdzający bilety. Wygląda to trochę groteskowo na tle europejskich kurortów z bezprzewodowymi kartami.

 

Dojazd

Snowbird lezy okolo 45 kilometrów od centrum Salt Lake City http://goo.gl/maps/jfvNK i okolo 51 kilometrow od miedzynarodowego lotniska. Ceny odjeżdżającego co godzinę bezposredniego transferu z lotniska są mocno przesadzone (72 dolary). Taksówka może kosztować jeszcze więcej. Komunikacja miejska jest za to bardzo tania. Od początku grudnia do połowy kwietnia po okolicach Salt Lake City i w samym mieście jeździ UTA Ski Bus. Linia 951 do Snowbird dociera w ciągu niecałej godziny i kosztuje 4,5 dolara. Zeszłoroczną mape lini UTA Ski Bus można znaleźć tutaj. Z lotniska do Salt Lake City najłatwiej dostać się zieloną linią kolejki TRAX. Bilet kosztuje 2,5 dolara. W podróżowaniu komunikacją miejską po Utah niezwykle pomocny okazuje się trip planner na stronie RideUta.

 

Podsumowując Snowbird mimo, że jest resortem narciarskim przypomina raczej kontrolowany, bardzo urozmaicony teren freerideowy. Liczba możliwości jest tak wielka, że nie wyobrażam sobie ile czasu trzeba tam spędzić, żeby się znudzić. Niewątpliwie będąc zimą w tej części Stanów warto tam zajrzeć.

Freeride w Snowbird
Dodano:
03.10.2013


Nasi partnerzy